Portret Kobiety

Blog



2. Nawilżamy, peelingujemy, ścieramy...odgruzowywanie czas zacząć

Kiedy tylko mały zasnął postanowiłam wprowadzić w życie wielki plan odgruzowywania ciała. Na pierwszy ogień poszło urządzenie spod łóżka, mianowicie hula-hop. Ale nie takie zwykłe koło, tylko koło śmierci z wypustkami i ramionami jak u ośmiornicy. Bierze się te ramiona składa ze sobą i katuje ciało. Ból straszny ogarnął mój brzuch, plecy i boki, producent zapowiada, że odczuwalne jest to tylko przez pierwsze dwa tygodnie potem sama bajka i zrzucanie nadmiaru wagi. Udało mi się kręcić jedynie w lewo, w prawo nie potrafię. Uznałam, że kilka kółek zbliżyło mnie do asymetrii ciała i czas na brzuszki. Z brzuszków wywiązałam się perfekcyjnie. Po tych katuszach wanna pełna ciepłej, pachnącej wody stanowiła w pełni uzasadniony prezent.

KĄPIEL
----------

PŁYN: Mój synek ma piękną skórę, postanowiłam skorzystać z jego asortymentu i wlałam sobie emulsje do kąpieli Oilatum. Głównym składnikiem jest ciekła parafina. Nie żałowałam sobie płynu i potem żałowałam decyzji, ślizgałam się na całej długości. Pewnie byłoby to i zabawne i przyjemne, ale ja próbowałam zrobić sobie pedicure, a taka zabawa to już prawie próba samobójcza. Płyn ma delikatny zapach, świetnie nawilża skórę, nie wymaga ona dodatkowych balsamów, czy kremów po kąpieli.

TWARZ
----------

DEMAKIJAŻ: Jakiś czas temu kupiłam sobie produkt firmy Johnson's 3in1 Make'up Removing lotion. Nie wierzę w preparat 3w1, uważam, że jak chcesz wykonać tonizację to trzeba użyć toniku. Ale ten produkt ma kilka fajnych zalet po pierwsze bardzo delikatna konsystencja, po drugie nie uczula mojej wrażliwej skóry, po trzecie nie podrażnił oczu, po czwarte zmywa makijaż wodoodporny. Dlatego używany jako mleczko spełnia się doskonale.

PEELING: Zima i zmęczenie wywarły wpływ na moją twarz. Wymagała definitywnie lekkiego złuszczania, aby trochę odżyć. Razem z mleczkiem kupiłam Delikatnie złuszczającą emulsję do mycia twarzy, też z serii 3in1. Rzeczywiście jest bardzo delikatna, nie podrażnia, a skóra po zabiegu nie była mocno napięta, z czym zwykle spotykam się po peelingach. Jestem pewna, że ten kosmetyk jeszcze zawita na mojej łazienkowej półce.

MASKA: Uwielbiam maski w pojedynczych saszetkach. Mam wtedy pewność, że to co nakładam jest świeże i bezpieczne. Druga sprawa, że maski ze względu na skład różnie działają i jeżeli się któraś nie sprawdzi nie muszę wyrzucać pełnego opakowania i wkurzać się, że wyrzuciłam pieniądze w błoto. Ale oczywiście pech chciał, że saszetki się skończyły. Miałam do wyboru maskę Dermiki oraz Oriflame Algae Gel Mask nawilżającą. Nie używam zbyt często kosmetyków z tej firmy (Oriflame), więc tym razem postanowiłam spróbować. Byłam mile zaskoczona. Żelowa konsystencja z algowymi błękitnymi kuleczkami, morski, ale nie narzucający się zapach. Na początku ze względu na wykonany wcześniej peeling i zawarty w masce mentol skóra delikatnie zareagowała pieczeniem, ale szybko minęło. Po zmyciu twarz była ładnie nawilżona i bardzo przyjemna w dotyku. Do wykorzystania powtórnie!

KREM: U mnie sprawdzają się kremy z serii Lirene Dr Ireny Eris. Ze względu na porę roku i spacery z wózkiem podczas mrozów tym razem kupiłam Krem Extra Tłusty odżywczo-regenerujący z ekstraktem z arniki i olejem migdałowym. Po nałożeniu moja skóra wchłania go bardzo szybo, pozostaje jednak lekka tłusta poświata, która teraz mi nie przeszkadza. Jednak na opakowaniu jest napisane, że krem jest doskonały pod makijaż. Ale wg mnie nie szybki makijaż od razu po nałożeniu kremu. Kiedy tak zrobiłam makijaż nie wyglądał apetycznie, róż się brzydko rozłożył, podobnie cienie. W moim przypadku trzeba chwilę odczekać.

CIAŁO
----------

PEELING: Jakiś czas temu kupiłam sobie peeling ujędrniający do ciała Lirene Body Shaping z wyciągiem z białego i błękitnego lotosu. W zapachu zakochałam się od razu, konsystencje i wielkość grudek peelingujących przypomina sól gruboziarnistą. Uwielbiam go i jak tylko będę w sklepie kupie dwa na zapas, jest naprawdę świetny.

KREM: Zrelaksowana i wypoczęta postanowiłam rzeczywiście aktywnie walczyć z cellulitem. Kupiłam termoaktywne serum wyszczuplające Slim Extreme firmy Eveline Cosmetics. Kto używał ma już w tej chwili uśmieszek na twarzy. Nałożyłam sobie rozżarzone węgle na tyłek. Piekło strasznie, nie dziwę się, że likwiduje cellulit skoro usuwa skórę do kości. Wybiegłam z łazienki w podskokach, mając nadzieję, że niższa temperatura niż w łazience pomoże na ból, niestety nie. Ale obiecuję stosować, nikt nie powiedział, że będzie łatwo, a opinie innych użytkowników na temat preparatu są bardzo pozytywne, więc może warto pocierpieć.

Ot, pierwszy dzień walki!

Pozdrawiam,
Kasia






Być może zainteresują Cię inne pozycje z tej kategorii: