Portret Kobiety

Felietony



Historia jak inne i ... zupełnie inna

Felieton Każdy ma jakiś problem. Mój polega na tym, że....

Mam 32 lata. Jestem lekarzem. Od 4 żyję w tzw. poważnym związku, od 3 lat jestem oficjalnie zaręczona. Dlaczego jeszcze nie jesteśmy po ślubie ? Hmmmm....

Kim jest mój narzeczony: przystojnym 38 letnim kawalerem. Jedynakiem z doskonałej rodziny. Prawnikiem. Mężczyzną, który robi mi śniadanie, przynosi kawę do łóżka. Który o mnie dba jak najbardziej potrafi. Który mnie kocha, jak nikt nigdy.

Kiedy powinnam była się zastanowić ?
Chyba na drugiej randce. Jest przystojny, cudownie zbudowany ale....nie lubiłam od samego początku się z nim całować. Nie potrafiłam i nie potrafię tego robić. Od ponad 3 lat nie całujemy się w ogóle (!). Seks : raz na 3-4 miesiące (!) . Ja nie dążę do tego , on tez nie. Najzabawniejsze jest to, że WIEM ze mnie nie zdradza. Po prostu inne rzeczy są ważniejsze. Ponoć.

Moje podejście do macierzyństwa : kobieta staje się brzydka, tyje, starzeje się. Mężczyzna odchodzi do innej. Młodszej i nie mającej pociążowych rozstępów. Pierwsze nieporozumienia : o dziecko - on za , ja przeciw.

 

Kiedy powinnam była zastanowić się po raz drugi ?

Marzec 2004.

Sympozjum.

Widzę „go". Co myślę ? No comment.

Kwiecień 2004.

Coast to coast - konferencje w USA. Jest i „ON". Żonaty. Żona jest.... prawnikiem.
Pierwsza noc spędza u mnie w pokoju. Kolejne ja u niego. Seks. Seks. Seks. Rozmowy, gadanie, opowiadanie. O życiu. O pracy. O rodzinie. O jego (klasyka romansu) nieszczęśliwym małżeństwie. Niedobra żona go zdradza i nie kocha...
Ja jestem głodna jego dotyku. Pieszczot. Orgazmów.

Żegnamy się na lotnisku. Wiemy, że nie możemy być razem. Jesteśmy świadomi. Dorośli. Rozsądni.
Wracamy do prawie poukładanych żyć. Ja płaczę. Emocje mnie noszą jak nastolatkę.

Kwiecień 2004 - kwiecień 2006 pozostajemy w kontakcie. Platonicznym. 9 razy na 10 on pisze do mnie. Co czuje jak dostaje maile czy smsy ? Zazdrość. Złość. Jestem rozdrażniona. Nie rozumiem własnych reakcji. Maj 2005 - pisze, że żona go zostawiła, że odeszła i że mieszka sam. Ja w to nie wierzę, choć nie mam powodów by mu nie ufać.

...No bo jak można nie kochać takiego mężczyzny!? Jak można odejść!? To niemożliwe!!!

Kwiecień 2006.
Konferencja z odczytem mojego referatu. Wysyłam zaproszenie dla niego i żony. Odpisuje, że będzie, ale sam bo od roku nie są razem. Wierzę mu ? Nie wiem. Chyba nie. Na konferencji jest kilka osób z grupy naszej amerykańskiej wyprawy. Patrzą dziwnie. Albo mnie się tak wydaje.

Przyjeżdża. Dzwoni z recepcji, Wchodzi na górę. Już w drzwiach całuje mnie namiętnie. Ja głupieje. Nie tak to sobie wyobrażałam. Myślałam, że będzie platonicznie. Pragnie mnie. Ja jego też. Odkrywam pierwszą dziwną rzecz. Dwa lata wcześniej zapach jego skóry mnie drażnił. Teraz ogłupia. Pragnę. Pragnę. Pragnę.

Maj 2006.

Jadę do niego na 2 dni. Później na kolejne 4 lecimy do Barcelony. U niego w sypialni dochodzi do czegoś co zmienia moje życie. Kochamy się. W pewnym momencie pewna myśl przebiega mi przez umysł. Nie jest to „normalna" myśl „zaraz będę mieć orgazm" lecz...." Boże ! Chcę zajść w ciążę! Chcę z nim dziecko"! Patrzę na niego. Wiem, że zrozumiał. Wtulam się. Od tej chwili seks jest inny. Pełny. Pełny sama nie wiem czego. Uwielbiam go całować. Uwielbiam wszystko co sprawia mu przyjemność. Uwielbiam...GO.
W Barcelonie nie uważamy. Nie używamy żadnych zabezpieczeń. Niestety mam dni bezpłodne , wiec niestety w ciążę nie zachodzę.

Artur - jest ojcem 3 dzieci. Najstarsza, Agata - studentka 3 roku medycyny jest w ciąży. Natalia studiuje na I roku (medycyna) , Zosia (już z drugiego małżeństwa ) ma 7 lat. Acha. Artur właśnie (po raz drugi!) się rozwodzi.

Czerwiec 2006.

Jedziemy do mojej przyjaciółki do Pragi. Nie pyta dlaczego nie jestem z Rafałem.
Cudne dni.

Lipiec 2006.

Jedziemy na kilka dni na konferencje do Ostravy.

Konferencja nudna. Łóżko wygodne. Dni bezpłodne.

Konkluzja :
Nie mogę tak po prostu zostawić Rafała. Odejść, bo ...?!?
Krzywdzę go będąc z nim ? Być może! Na co czekam ? Sama nie wiem. Nie jestem pewna. Czasami wydaje mi się niemożliwe, że Artur mógłby mnie pokochać. Że mógłby myśleć o mnie poważnie...
A Rafał? Czekam aż pozna cudowna kobietę, Zakocha się do szaleństwa i ...ona zajdzie w ciążę. Tak. Bo on marzy o byciu ojcem. Ja marze o byciu matką. Ale nie jego dziecka. Niestety.

Czy będę z Arturem ?
A co ja wróżka?
Jak nie ? To będę sama. Lubię być sama. Po co mi dziecko ! No, chyba, że jego dziecko.

O czym śnię ?
O niemowlęciu śpiącym w moich ramionach. O dziadku, który znów jest ojcem. O ciepłym spojrzeniu. O uśmiechu, który tak u niego kocham. O pocałunku na dobranoc. O przeżyciu życia razem.
Kiedyś powiedział, że na rodzinę powinien zarabiać mężczyzna a kobieta pracować tylko jeżeli tego chce. Tak dla satysfakcji.
Pomyślałam, że jest szowinistyczną świnią.
Chciałabym za męża szowinistyczną świnię. By móc zajmować się dziećmi, domem i ....pomocą innym; moim rozwojem. Chcę nie musieć już gonić ale może pisać, może malować, może rzeźbić.

Czy odejdę od Rafała ?
Czy będę z Arturem?
Czy on mnie kocha ?
Czy będziemy rodziną?
Czy Rafał będzie szczęśliwy ?
Czy....czy....czy....
Czy wiele kobiet zamieniłoby kawalera na podwójnego - prawie - rozwodnika?
Wady Rafała? Powaga - rozwaga - chorobliwa pedantyczność.
Zalety ? Za długo by pisał.
Wady Artura ? Za długo by pisał.
Zalety ? Poczucie humoru - inteligencja - spojrzenie.

Czy mam wyrzuty sumienia ? Oczywiście, że tak. Powód ? Że nie czuję, że nie potrafię czuć do Rafała tego co czuję do Artura. Nie uważam, że zdradzam. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Jak jestem z Arturem czuję, że właśnie przy nim powinnam być. Uwielbiam budzić się wtulona w jego ciało. Uwielbiam...każdą chwilę, każdy moment z nim. Każdy uśmiech, śmiech, żart.
Chcę się zupełnie mu oddać. Chcę by był szczęśliwy. Jestem gotowa na wszystko, by z nim być.
Na jego nawet najbardziej absurdalnych warunkach. Jestem gotowa dać mu to, co innemu mężczyźnie odmówiłabym z oburzeniem.

Suka ze mnie czy...zakochana kobieta ?

„I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie ?
Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?
Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?
Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
Abym przed tobą szedł wylewać żale;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
I wchodząc sobie zadaję pytanie;
Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie?
Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?
Kiedy położysz rękę na me dłonie,
Luba mię jakaś spokojność owionie,
Zda się, że lekkim snem zakończę życie;
Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie,
Które mi głośno zadaje pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czyli też kochanie?
Kiedym dla ciebie tę piosenkę składał,
Wieszczy duch mymi ustami nie władał;
Pełen zdziwienia, sam się nie postrzegłem,
Skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem;
I zapisałem na końcu pytanie:
Co mię natchnęło? przyjaźń czy kochanie?"
A. Mickiewicz

Katarzyna Pirlowska




Być może zainteresują Cię inne pozycje z tej kategorii: