Portret Kobiety

Felietony



Miłe złego początki , a koniec jeszcze milszy odc. VII

Gwiazdy na niebieDla nich ta noc pod gwiazdami ...oj będą problemy, będą !

 

Spałaś kiedyś na trawie w ogrodzie?
- Przepraszam a kto pyta ? - spytałam bo nie wyświetlił mi się numer. W ogrodzie ?-myślałam ...w jakim sensie?
- Jak to kto? Ania .To jak spałaś ?
- Jakoś zawsze miałam gdzie spać...A jak gubiłam klucze ( nie raz i nie dwa) to po prostu szlam nocować do sąsiadów, albo znajomych, a co?

Ania i Krzysiek wracając z Łodzi zatrzymali się u jego cioci w Częstochowie. Nie było to planowane , zadzwonił akurat brat Krzyśka , spytał go gdzie jest i jak dowiedział się że 50 km od Częstochowy on skierował go do cioci właśnie. Mięli coś odebrać dla ich mamy. Planowali szybką kawę a skończyło się na kolacji i spaniu w ogrodzie .Podobno niebo było piękne. Gwiazdy rozsypały się jak na życzenie, księżyc usunął się by nie odbierać im blasku, świerszcze grały a Krzysiek pod wpływem tego wszystkiego zaczął kombinować. Jak już ciocia nalega, że mamy zostać na noc- mówił - to dobrze, ale pod warunkiem , że będziemy spać w ogrodzie by ... podziwiać niebo. Ciocia bardzo opierała się z wydaniem koca i pościeli .Że nie uchodzi ,że nie wypada, że przecież są wolne sypialnie ,że zwariował ...ale Krzysiek uparł się i dopiął swego. Jak zawsze. On byłby w stanie namówić diabla do zmawiania różańca. Poszli więc spać do ogrodu. Na pytanie cioci dlaczego chce żeby ta biedna dziewczyna spała na trawie Krzysiek odpowiedział ,że kiedyś podrywał dziewczyny na słowa (czyli zawracał w głowie nie czułymi słówkami tylko romantycyzmem pomieszanym z dużą dawką ironii i cynizmu, taka mieszanka wybuchowa sprawdzona i działająca zawsze na wszystkie wybrane przez niego "ofiary").Teraz się zestarzał , mówi od rzeczy, ma siwe włosy, okropną i ciężko zdobywaną latami opinię ,więc jak natura przychodzi z pomocą dając tak piękną , romantyczną noc pełną gwiazd to jak niby mógłby nie skorzystać. Częstochową miastem zakochanych? Kto wie. Przed wylotem do Berlina Ania zadzwoniła do mnie już z lotniska. Tym razem nie marudziła i nie kazała mi interpretować zachowań Krzyska tylko po prostu opowiadała śmiejąc się "naj" weekend w jej życiu. Najzabawniejszy, najweselszy, pełen niespodzianek i nieprzewidzianych sytuacji. Oczywiście po drodze stanęli z powodu braku benzyny.
- Aniu - spytałam- czy wy jesteście razem?
- Pojęcia nie mam - odpowiedziała.
- I nie przeszkadza Ci to?
- No właściwie tak, chociaż nie...
- Właściwie tak chociaż nie?!?
- Wiesz. Z Krzyśkiem to nie takie proste. Wiesz jaki on jest. Wszystkiego można się po nim spodziewać.
- No tak, ale macie zamiar spotykać się? Wyjechać kiedyś jeszcze gdzieś razem? Cos ustaliliście?
- Właśnie wołają mnie na pokład samolotu - usłyszałam .Daj mi to przetrawić a wtedy oddzwonię.
Genialnie. Przetrawić. A ja tu z ciekawości umieram!

Marianna Dembińska


Być może zainteresują Cię inne pozycje z tej kategorii: