Portret Kobiety

Felietony



Miłe złego początki , a koniec jeszcze milszy odc. II

Marianna Dembińska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Marianna Dembińska - polska bizneswoman i specjalistka od gaf. Mieszka we Włoszech, zajmuje się dystrybucją i promocją win. Napisała autobiograficzną powieść "Tobie to dobrze" i sztukę "Casting", której polska premiera niedawno odbyła się na deskach opolskiego teatru i którą nadal możecie oglądać.

Odcinek drugi i z całą pewnością nie ostatni

 

Oberwalo mi się trochę za poprzedni tekst. Ania miała co prawda pewne wątpliwości czy to o niej , natomiast Krzysiek połapał się od razu. Najbardziej oburzony był o „cielęce oczy". Walil w pierś i zaprzeczal. No dobrze , niech mu tam. Rozmarzony wzrok. Lepiej ?

 

Wyjaśnic należy , że pomiędzy nimi teoretycznie rzecz biorąc nie ma żadnej historii. Zmiana ich stosunków polega na tym ,że zamiast słyszeć się raz na tydzień czy dwa (Ania wyjechłla slużbowo na miesiąc , więc nie mogła się spotykać), piszą do siebie bądź dzwonią codziennie. No i jeszcze jedno - wszystko zaczęło się od tego ,że ON, spacerując z nią po ulicy jak gdyby nigdy nic chwycił ją za ręke(!). Ania później opowiadala mi, że była totalnie zaskoczona. Spacerowali razem ulicą nie raz, ale bez żadnych czułości. Później ON pewnie, aby zaćmić pokój duszy powiedział jej kilka niezwykle miłych i jeszcze bardziej zaskakujących rzeczy i te właśnie jego slowa sprawiły, że obudziło się w niej „coś".

Wcześniej ona myślała o Krzyśku jako o kumplu tylko i wyłącznie. (słowo harcerza).

 

Już po iluś kolacjach , przedstawieniu jej swojej rodzinie (nie całej rzecz jasna) „On" zaczął sobie dokazywać pisząc do niej per „ Ty głupolu piłkarski", no i jak byli razem na zakupach mówil do niej „Matka" a przecież trzeba być w pewnym stopniu jakby to okreslić....spoufalonym by tak powiedzieć! Wyglada to tak ,że on zachowuje się jak kumpel,mówi jak kumplel,dzwoni jak kumpel, a nagle wyskakuje z jakimś zdaniem, że ojej.Najcześciej jednak On mówi do niej tak ,by jak najmniej powiedzieć. Wiec ona, biedna, nie ma innego wyjścia jak tylko interpretować jego słowa i szukać wszelkich znaków na niebie i na ziemi by cokolwiek z tej enigmy zrozumieć. A w tym , jak każda blondynka , jest mistrzynią.

 

A ja? Jeżeli do tej pory nie zwariowałam to juz pewnie nie zwariuje. Historia której nie ma , bedąc w fazie szczegółowej analizy spędza mi sen z powiek. Sms'y i telefony Ani również.

 

Dzisiaj , godzina 10.

- Słuchaj - powiedziała. Ja sobie to wszystko przemyślałam i wiesz , to jest jakiś znak.

- Jaki znak?

- No zobacz. On - jest z tego samego rocznika co mój kuzyn , Jarek i w dodatku jego brat , brat Krzyśka nie Jarka , mieszka w Poznaniu , jak Jarek.

Moja odpowiedz: mozesz mi to powtórzyc?

Telefon po godzinie:

- Wiesz, nie, pomyliłam się , on jest rok starszy od mojego kuzyna , ale rok to żadna różnica , prawda?

Ratunku!

 

Felietony / Miłe złego początkiNajprostszym rozwiązaniem byłoby doprowadzić do rozmowy (z Krzyśkiem nie ze mną ) ale tego Ania boi sie jak ognia. Mówi, że może okazać sie, że sobie to wszystko wymyśliła, źle zrozumiała, że on tylko odrobiny czułości potrzebował albo coś jeszcze gorszego, a tak to chociaż sobie marzy i „interpretuje znaki". Moim zdaniem Ania tak naprawdę boi sie odkryć, że wszystko doskonale zrozumiała.Bo chociaż jej serce bije dla niego i chociaż ona zawsze podziwiała go i patrzyla jak w obrazek (wydaje się niemożliwe, ale parę zalet to on naprawdę ma !) życie z nim to jedno wielkie OJEJ! A to, nawet Ania - blondynka doskonale wie. Czyli- konkludując- tym razem jeżeli wdepnie to zupełnie świadomie.

 

Wiadomość z ostatniej chwili ( ostatni telefon Ani ):

On - śnilaś mi się

Ania - och! naprawdę?! a co ?

On - no ....że cię pocałowałem

Ania (rozmarzona) - aaahhh

On - i zamieniłaś się w żabę !

Jakoś udało mi się ją przekonać ,że to dobry znak !

 

Marianna Dembińska




Być może zainteresują Cię inne pozycje z tej kategorii: