Portret Kobiety

Solarium



Smutek i przygnębienie. Światło kontra zima.

światło kontra zima Jesień w pełni, zima za pasem. To czas, kiedy promienie słoneczne goszczą u nas nieczęsto, niedługo. Są słabe, często przefiltrowane przez grubą warstwę chmur. Brak słońca powoduje, że ludzka skóra staje się coraz bielsza, a myśli coraz ciemniejsze... Wszyscy popadamy w stan dobrze znany jako jesienno-zimowa depresja. Albo bardziej fachowo - sezonowe wahania nastroju. Na szczęście brak naturalnego słońca możemy rekompensować w inny sposób.

 

Sezonowe wahania nastroju większość z nas zna z autopsji. Smutek, przygnębienie, ociężałość, ospałość - to najczęstsze towarzyszące jej symptomy. Spada aktywność fizyczna, każde zadanie wydaje się kilka razy cięższe do wykonania niż dotychczas. Rośnie za to apetyt - szczególnie na słodycze i alkohol. To połączenie z kolei prowadzi często do wzrostu wagi, czasami bardzo znacznego. Ludzie cierpiący na depresję sezonową dłużej śpią - jeśli tylko mają taką możliwość. Są bardziej drażliwi, nerwowi. Często pojawiają się również zaburzenia koncentracji, trudno jest zebrać myśli, skupić się na konkretnym zadaniu - łatwiej jest za to robić błędy.Powyższe dotyczy w mniejszym lub większym stopniu znakomitej większości ludzi - u niektórych jednak rośnie do rozmiarów ogromnego problemu, utrudniającego normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.

 

Melatonina kontra serotonina
Skąd się biorą owe wahania nastroju, co jest ich źródłem? Dlaczego światło i słońce ma na nas aż tak duży wpływ?Powodów należy szukać u źródeł ewolucji. Człowiek pierwotny funkcjonował w rytmie noc - dzień. Za dnia działał, w nocy odpoczywał. Ta aktywność regulowana była przy pomocy konkretnych substancji wydzielanych przez mózg. Pod wpływem impulsu światła przekazywanego za pośrednictwem nerwu wzrokowego mózg produkował serotoninę, dopaminę, beta-endorfiny - czyli substancje pobudzające do działania, aktywności, poprawiające humor. Natomiast gdy zapadała ciemność - przestawiał się na produkcję melatoniny, substancji, która usypia, uspokaja, obniża aktywność i chęć do działania.Na przestrzeni wieków nic się nie zmieniło, organizm człowieka funkcjonuje wciąż tak samo. Gdy światła zaczyna brakować, spada również produkcja naturalnych poprawiaczy nastroju. Człowiek czuje się ospały, nic mu się nie chce, najchętniej ograniczyłby aktywność do zera. Tymczasem świat wcale nie zwalnia tempa. Nie zmieniają się godziny pracy ani zakres obowiązków. Mimo ograniczonej dawki naturalnych "dopalaczy" człowiek musi funkcjonować wciąż w tym samym tempie, na podobnych obrotach. To w prostej linii prowadzi do zmęczenia i dyskomfortu psychicznego i owocuje tym, co nazywamy jesienną depresją lub sezonowymi wahaniami nastroju. U niektórych ludzi jest to bardzo poważny problem.

 

Więcej światła!
Jeśli źródłem problemów jest niedobór światła, to dlaczego po prostu organizmowi tego światła nie dostarczyć? Niby proste, ale musimy mieć świadomość, że w sztucznych warunkach odtworzenie mocy słońca jest raczej trudne. Odpowiednią mocą dysponują jedynie specjalistyczne lampy do światłoterapii - tę jednak stosuje się w cięższych przypadkach, pod okiem terapeuty.A co z solarium, które przecież z założenia jest w pewnym sensie substytutem słońca? No właśnie, przez wiele lat wśród terapeutów panowało przekonanie, że solarium jest bezużyteczne w poprawianiu nastroju, ponieważ nie ma kontaktu wzrokowego ze światłem. W solarium opalamy się przecież z zamkniętymi oczami, w okularkach ochronnych. Jeżeli odcięte jest pierwsze ogniwo tego procesu - nie może on dojść do skutku.Temu przekonaniu przeczyła praktyka. Przecież człowiek po opalaniu - czy to w solarium, czy na słońcu - czuje się zrelaksowany, odprężony. Znajduje się wręcz w stanie, który można porównać z lekką euforią. Jak to wytłumaczyć? Sprawę wyjaśniły badania naukowe przeprowadzone przez dr. Michaela F. Holicka i jego zespół. Szereg przeprowadzonych przez nich eksperymentów wykazał, że beta-endorfiny są produkowane również w skórze - właśnie pod wpływem promieniowania ultrafioletowego. Następnie za pośrednictwem układu krwionośnego są transportowane do mózgu, gdzie spełniają po prostu swoje zadanie - sterują emocjami, samopoczuciem. Łagodzą przygnębienie, przywracają dobry humor, chęć do życia i działania. Tak więc z czystym sumieniem można powiedzieć, że solarium nie tylko spełnia funkcję kosmetyczną. Dzięki niemu nie tylko dbamy o wygląd, ale również może być używane w celu łagodzenia objawów sezonowej depresji.

 

Nie tylko solarium
Oczywiście solarium może być pomocne, ale nie należy go traktować jako głównego "poprawiacza" nastroju, raczej jako element szerszego programu działań. Ich celem ma być swego rodzaju "doładowanie" organizmu energią. Gdzie szukać tej energii? Wszędzie! W dni słoneczne jak najwięcej czasu należy spędzać na dworze. Nie izolować się od świata zasłonami, kiedy to tylko możliwe - doświetlać pomieszczenie naturalnym światłem. Bardzo pomocne jest uprawianie przeróżnych sportów, generalnie aktywność fizyczna. Ważne jest również nastawienie, podejście. Trzeba zacząć dostrzegać pozytywne strony ciemniejszych pór roku - dłuższe wieczory można bardzo produktywnie wykorzystać (na wiele różnych sposobów), zima to świetny czas na uprawianie ciekawych sportów.A jeśli mimo wszystko "deprecha" nas dopadnie - nie kryjmy się z tym, nie duśmy tego w sobie. Podzielenie się z kimś tą informacją już będzie bardzo pomocne. A w ostateczności na podorędziu jest czekolada, lampka wina - i solarium!Nie dajmy się zimie!

 

Solarium

www.solarium.pl




Być może zainteresują Cię inne pozycje z tej kategorii: